theBalm – jakie są oryginalne kosmetyki kolorowe z USA?

Kasia  |  5. 11. 2014  |  Dodaj komentarz

thebalm

Już od dłuższego czasu interesuje mnie marka theBalm, która ma piękne, pomysłowe opakowania w stylu retro i zabawne nazwy produktów. Podobnie jak wszystko, co amerykańskie, również ta marka chce coś przyspieszyć i ułatwić, a w tym konkretnym przypadku chodzi o makijaż. Zgodnie z filozofią marki, każda kobieta może być „piękna w ciągu paru minut“. Oczywiście jest to możliwe, ale potrzebne są do tego naprawdę dobre jakościowo i praktyczne kosmetyki. Czy kosmetyki do makijażu theBalm naprawdę takie są?

Wypróbowałam cztery produkty: rozjaśniacz, podkreślacz i cienie w jednym theBalm Mary-Lou Manizer, paletkę cieni do powiek theBalm Nude Tude, transparentny puder matujący Sexy Mama oraz eyeliner w płynie theBalm Schwing.

Transparentny puder matujący Sexy Mama

Wiecie, jaki jest moim zdaniem największy problem pudrów matujących? Taki, że dobrze nie matują. Wiele z nich matuje twarz bezpośrednio po użyciu, a po dwóch godzinach znów się świecę. Albo matują dłużej, ale tworzą na twarzy nienaturalną maskę, a w takim wypadku już chyba lepiej się świecić. Puder Sexy Mama marki theBalm nie tylko utrwala makijaż, ale jednocześnie naprawdę zapobiega błyszczeniu się twarzy i to naprawdę długo. Spodobało mi się również opakowanie, które pięknie wygląda i jest praktyczne, ponieważ ma dołączone lusterko. Co prawda brakuje w nim aplikatora, ale myślę, że nie dołączono go celowo, ponieważ najlepiej się go aplikuje dużym pędzlem. Ale najlepsza cecha tego pudru to fakt, że jest naprawdę niewidzialny! Kiedy nakłada się go pędzlem, można zaobserwować, jak buzia przestaje się świecić i jak ujednolica się jej koloryt beż żadnych „skutków ubocznych“. Nawet patrząc z bliska, pudru praktycznie nie widać, a to jest właśnie to, czego od pudru oczekujemy.

Rozjaśniacz, podkreślacz i cienie w jednym theBalm Mary-Lou Manizer


W recenzji musiałam uwzględnić przynajmniej jeden kosmetyk multifunkcyjny, których w ofercie theBalm znajdziecie naprawdę mnóstwo. Ten już legendarny rozjaśniacz, podkreślacz i cienie w jednym ma za zadanie rozjaśnić twarz, podkreślić policzki i oczy. Z doświadczenia muszę powiedzieć, że w funkcji cieni do powiek jest fantastyczny! Już przy pierwszym użyciu byłam zachwycona. Piękny, cielisty, perłowy odcień doskonale podkreśla oczy (można je bez problemu nałożyć na całą powiekę aż pod łuk brwiowy). Poza tym jest delikatny i bardzo trwały (mimo, że nie użyłam bazy pod cienie, wytrzymał bez problemu od rana do wieczora).

Jako rozjaśniacz czy podkreślacz już tak dobrze się nie sprawdził. Jest naprawdę bardzo perłowy i wyraźny. To w przypadku cieni do powiek wielki plus, ale na twarzy nie wygląda zbyt dobrze. Nawet kiedy nałożyłam na twarz naprawdę niewielką ilość, świeciłam się tak bardzo, że nawet na imprezę było to dla mnie za dużo. Może dałoby się go użyć tylko do podkreślenia policzków, ale to zależy od indywidualnego gustu. Natomiast jako cienie do powiek jak najbardziej polecam.

Eyeliner w płynie theBalm Schwing

Znalezienie dobrego eyelinera to naprawdę sztuka, ale miałam nadzieję, że ten będzie trafiony. I udało się. W przypadku eyelinerów ważna jest konsystencja i aplikator oraz to, jak te dwie rzeczy działają razem. A działają wspaniale. Konsystencja nie jest zbyt gęsta, idealnie się z nią pracuje. Aplikator jest cienki, więc zarazem precyzyjny. Dzięki temu można bez problemu namalować cienką linię. Jeśli natomiast chcesz uzyskać wyrazisty efekt, wystarczy docisnąć aplikator lub namalować kilka linii nad sobą. Kolor jest wyrazisty. Linia bardzo szybko schnie i ma matowe wykończenie, więc wygląda doskonale. Poza tym jest bardzo trwały. Daję mu 10/10 puntów.

Paleta cieni do powiek theBalm Nude Tude

Paleta Nude Tude obejmuje 12 cieni do powiek, poczynając od białego aż po czarny plus pędzelek i lusterko. Zawiera zarówno cienie matowe, jak i mieniące się. Są to ciepłe kolory, które są tak dobrane, by można je było dowolnie łączyć. Konsystencja jest delikatna. Pigmentacja nie jest zbyt mocna, ale to nie jest problem, bo można nanieść kilka warstw i otrzymać bardziej wyrazisty efekt. Cienie nadają się więc zarówno do makijażu dziennego, jak i wieczorowego. To, co mi przeszkadza, to fakt, że cienie nie trzymają się dobrze na pędzelku, więc osypują się na policzki, czego bardzo nie lubię. Z drugiej strony na powiece wytrzymają naprawdę długo, co jest wielkim plusem, podobnie jak piękne kolory i zabawne opakowanie.

Podsumowując, kosmetyki kolorowe theBalm bardzo miło mnie zaskoczyły. Na pewno przy nich zostanę i dokupię jeszcze inne. Interesuje mnie na przykład paleta kremowych róży i pomadek. Wy też powinnyście coś kupić z tej marki, jeśli nie dla siebie, to chociaż jako naprawdę stylowy prezent dla bliskiej osoby.

Powiązane produkty

Komentarze

0 komentarzy

Skomentuj artykuł
Imię: Twój e-mail (nie będzie wyświetlony):
Komentarz:
Imię: Twój e-mail (nie będzie wyświetlony):
Komentarz:

Podobne artykuły

List do Św. Mikołaja, cz. II, czyli prezenty polecane przez naszych pracowników działu zakupów

List do Św. Mikołaja, cz. II, czyli prezenty polecane przez naszych pracowników działu zakupów

Tym razem o propozycje prezentów na święta zapytałam koleżanki, które w Iperfumy już od kilku lat zajmują się zakupem luksusowych kosmetyków ...

Cały artykuł

Wyróżnij się w tłumie! Zainspiruj się trendami z pokazów mody znanych marek na sezon jesień/zima 2016

Wyróżnij się w tłumie! Zainspiruj się trendami z pokazów mody znanych marek na sezon jesień/zima 2016

Nadejście jesieni jest impulsem do zmian w kwestii wyglądu dla wielu osób. Warto odświeżyć nie tylko garderobę, ale także wprowadzić coś nowego w ...

Cały artykuł